DOMINIKA & MARIUSZ

Reportaż ślubny i sesja w centrum miasta

Większość moich sesji ślubnych, zarówno tych wykonywanych w dniu wesela jak i tych w dodatkowym terminie, dzieje się na łonie natury. Sesje na plaży, w lesie czy sesje ślubne w górach to zdecydowanie moje naturalne środowisko. Ale w tym roku, zainspirowany fotografią streetową, nabrałem dużych chęci na sesję ślubną w mieście. Nie trzeba było długo czekać, bo już na początku sezonu, na zaproszenie Dominiki i Mariusza, wykonałem reportaż z Ich ślubu i przyjęcia w stylu slow wedding, które to odbywało się właśnie w centrum miasta. Wystarczyło wyjść kilka kroków od sali weselnej i.. Już byliśmy na sesji. Zapraszam do oglądania!

Reportaż ślubny

NATURALNE KADRY, KTÓRE PRZETRWAJĄ PRÓBĘ CZASU

Powtarzam to przy każdej możliwej okazji ale napiszę i teraz: każdy ślub jest inny, wyjątkowy, niepowtarzalny. Nie ma dwóch identycznych wesel. Najważniejsze – nie ma przecież dwóch identycznych Par Młodych. Jak zatem mógłbym każdy ślub fotografować tak samo? Jak mógłbym realizować jakiś swój scenariusz, do którego podstawiałbym kolejne osoby? Ano.. Nie mógłbym. I nie robię tak. Uwieczniam Wasz ślub i skupiam się na tym w jaki sposób Wy go przeżywacie. Obserwuję Was, szukam Waszych emocji, Waszych relacji – zarówno ze sobą jak i rodziną, przyjaciółki, świadkami tego wydarzenia. Jestem aktywnym obserwatorem – tak najczęściej określam siebie w roli fotografa ślubnego. Aktywnym? Mam na myśli to, że staram się być niewidoczny wtedy, kiedy można i trzeba, po to by nie burzyć swoją obecnością ważnych dla Was momentów. Ale.. Jeśli tylko mogę pomóc, podpowiedzieć, zaopiekować się jakimś tematem wtedy, kiedy tego potrzebujecie – jestem dla Was. Tak w pewnym skrócie wygląda mój reporterski styl fotografowania ślubów. Zobaczcie poniżej jaki reportaż ślubny wykonałem dla Dominiki i Mariusza, pracując właśnie w taki sposób.

Sesja ślubna w mieście

CZYLI WYJŚCIE Z FOTOGRAFICZNEJ STREFY KOMFORTU

Większość moich sesji plenerowych – narzeczeńskich, ślubnych, portretowych – to sesje na łonie natury, która jest mi bliska nie tylko fotograficznie. Ale od dłuższego czasu myślałem o sesji miejskiej jako możliwości sprawdzenia się w innych niż zwykle warunkach. Taka zmiana pobudza kreatywność. Podczas gdy goście weselni raczyli się poobiednią kawą, my z Dominiką i Mariuszem wymknęliśmy się na sesję dosłownie kilka kroków od restauracji. Postanowiliśmy wykorzystać miasto jako tło. Jak wyszło? Zapraszam do oglądania.

Spodobała Ci się ta historia?


SPRAWDŹ MOJĄ OFERTĘ FOTOGRAFII ŚLUBNEJ

OFERTA

NA SEZON 2024 I 2025